Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

Zdjęcia: Piotr Drzewiecki

1 / 3

WITAMY NA STRONIE INTERNETOWEJ
PARAFII NIEPOKALANEGO POCZĘCIA NMP 
I ŚW. MICHAŁA ARCHANIOŁA W ŁASKU 

 

Wydarzenia

Wigilia Zesłania Ducha Świętego


REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

w Parafii p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP i Św. Michała Archanioła w Łasku

9-11 marca 2021 r.

„…błagać św. Józefa o łaskę nad łaskami: o nasze nawrócenie…”

Papież Franciszek, Patris Corde

Prowadzący: o. Roman Westwal

 

 

REKOLEKCJE DZIECI I MŁODZIEŻY

WTOREK – 9 marca 2021 r.

DZIECI

16:30   Msza św. z nauką dla dzieci

MŁODZIEŻ

18:00   Msza św. z nauką dla młodzieży

 

ŚRODA – 10 marca 2021 r.

DZIECI

16:30   Msza św. z nauką dla dzieci

MŁODZIEŻ

18:00   Msza św. z nauką dla młodzieży

 

CZWARTEK – 11 marca 2021 r. - SPOWIEDZI podczas Mszy św.

DZIECI

16:30   Msza św. z nauką dla dzieci

MŁODZIEŻ

18:00   Msza św. z nauką dla młodzieży

 

 

REKOLEKCJE DOROSŁYCH

PIĄTEK – 12 marca 2021 r.

6:30     Msza św. przed wizerunkiem Matki Bożej, bez nauki

7:00     Msza św. z nauką dla dorosłych

15:00   Msza św. z nauką dla dorosłych

18:00   Msza św. z nauką dla dorosłych

 

SOBOTA – 13 marca 2021 r. - SPOWIEDZI podczas Mszy św.

6:30     Msza św. przed wizerunkiem Matki Bożej, bez nauki

7:00     Msza św. z nauką dla dorosłych

15:00   Msza św. z nauką dla dorosłych

18:00   Msza św. z nauką dla dorosłych

 

NIEDZIELA – 14 marca 2021 r. - SPOWIEDZI podczas Mszy św.

700       Msza św. z nauką dla dorosłych

900       Msza św. z nauką dla dorosłych

1030     Msza św. z nauką dla dzieci

1200     Msza św. z nauką dla dorosłych

1715      Gorzkie Żale z nauką pasyjną

1800     Msza św. z nauką dla dorosłych

 


Przygotowanie do Sakramentu Bierzmowania

 

Sakrament bierzmowania będzie udzielony w naszej parafii 31 maja. Do sakramentu bierzmowania mogą przystąpić uczniowie klas pierwszych szkół ponadpodstawowych oraz starsi, którzy nie przystąpili jeszcze do tego sakramentu. Tych, którzy chcą przyjąć w tym roku sakrament bierzmowania zapraszamy na spotkanie do Kolegiaty w środę 24 lutego o godz. 18:30.

Poniżej znajdziemy deklarację kandydata do bierzmowania; prosimy o jej wydrukowanie, wypełnienie i przyniesienie za sobą na spotkanie 24 lutego. Osoby, które były ochrzczone w innej parafii, proszone są o dołączenie do deklaracji Świadectwa chrztu (otrzymamy je w parafii, gdzie byliśmy ochrzczeni).

Prosimy również, aby osoby, które chcą przygotowywać się w naszej parafii do bierzmowania poprosiły o dołączenie do grupy na facebook’u – nazwa grupy: BIERZMOWANIE Kolegiata ŁASK 2021. Odnośnik TUTAJ

 

DEKLARACJA i ANKIETA

deklaracja i ankieta


POKUTA RODZIN NINIWA 17.02-03.04.2021 r.

Pokuta Rodzin Niniwa 2021


Organizatorem i pomysłodawcą tej wielkopostnej inicjatywy Pokuta Rodzin Niniwa 2021 jest ks. Dominik Chmielewski SDB, założyciel i opiekun duchowy wspólnoty Wojownicy Maryi.


– Pokuta rodzin jest dzisiaj bardzo ważna. Widzimy, że w obecnej sytuacji, w rzeczywistości pandemii, wiele rodzin przeżywa wielki kryzys na różnych płaszczyznach. Strach, niepewność powodują napięcia w relacjach między małżonkami, rodzicami a dziećmi – podkreśla ks. Dominik Chmielewski. – Stąd zachęcamy, zapraszamy z całego serca do podejmowania pokuty rodzinnej, ma ona służyć scaleniu i ocaleniu rodzin. Ofiarujmy naszą pokutę Panu Bogu przez Niepokalane Serce Maryi – apeluje.

Pokuta Rodzin Niniwa 2021 rozpocznie się w Środę Popielcową, 17 lutego, a zakończy w Wielką Sobotę, 3 kwietnia. W tym czasie jesteśmy zachęcani do codziennej modlitwy rodzinnej choć jednym dziesiątkiem Różańca Świętego, a także spełniania dobrych uczynków oraz podejmowania drobnych aktów pokutnych. W ten sposób przez 40 dni rodzina pokutuje za grzechy, które miały w niej miejsce. 

– Dzisiaj cała moc piekła jest skierowana przeciwko rodzinie, co widać między innymi poprzez rosnącą liczbę rozwodów. Dlatego proponujemy podjęcie pokuty mającej na celu przede wszystkim uzdrowienie relacji rodzinnych mówi ks. Dominik Chmielewski. Małżonkowie niech ofiarowują wyrzeczenia za winy popełnione wobec siebie. Mama, tata niech podejmują pokutę za wyrządzone grzechy przeciwko dzieciom. Dzieci niech podejmują uczynki pokutne za grzechy uczynione wobec rodziców i rodzeństwa. – Nie chodzi o wielkie umartwienia. Czasem wystarczy milczenie wobec denerwującej nas sytuacji, uśmiech, serdeczne słowo – tłumaczy kapłan. Czyn pokutny, wykonany przez nas dla innego członka rodziny, należy wpisywać na kalendarzu utworzonym na potrzeby tej inicjatywy. Dzięki temu każdy będzie mógł zweryfikować, jak wielkie są nasze starania dla dobra rodziny. Bo chodzi  to, aby pokuta była skoncentrowana na naprawie, uzdrowieniu relacji rodzinnych. Dodatkowo, w miarę możliwości, zachęcani jesteśmy do codziennej modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia czy też odmówienia części Różańca Świętego. Pan Bóg zawsze odpowiada potężnym miłosierdziem, kiedy widzi pokutujących. Jak Niniwa została ocalona po podjęciu pokuty, tak nasze rodziny mogą spodziewać się dobrych owoców, jeżeli ze szczerą intencją podejmą pokutę jedni za drugich. Bóg, widząc pokutę Niniwitów, wydaną na nich karę przemienił w błogosławieństwo. Oczywiście, inicjatywę mogą podjąć również osoby samotne. Ofiarując codzienne wyrzeczenia za członków dalszej rodziny. 

 

Wsparcie biskupów

Inicjatywa Pokuta Rodzin Niniwa 2021 ma błogosławieństwo kilku biskupów. Temu pokutnemu dziełu oficjalnie pobłogosławił ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński, i zachęca wszystkich, którzy mogą i chcą, aby dołączali do niej. Swojego błogosławieństwa udzielił też ks. abp Stanisław Gądecki, metropolita poznański i przewodniczący KEP, oraz ks. bp Stanisław Jamrozek, przemyski biskup pomocniczy.

– Pokuta Rodzin to dzieło modlitwy wynagradzania za grzechy, które dzisiaj niszczą rodzinę. Nasze nawrócenie, nawrócenie rodzin jest podstawą, fundamentem przemiany całego społeczeństwa, narodu. Ludzie modlący się, pokutujący są świadkami tego, jak ważny w ich życiu jest Pan Bóg, że pragną się kierować Dekalogiem – podkreśla ks. bp Stanisław Jamrozek. I zwraca uwagę, że to też nasza odpowiedź na zło, które spotykamy wokół siebie. Przemyski biskup pomocniczy, jako delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchów, Grup, Wspólnot i Stowarzyszeń Intronizacji Jezusa Chrystusa, zaznacza, że Pokuta Rodzin Niniwa wpisuje się w zobowiązania podjęte przez nas w Jubileuszowym Akcie Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. W listopadzie tego roku obchodzić będziemy jego piątą rocznicę.
– Chrystus, jako Król i Pan, musi najpierw królować w naszych sercach. Inicjatywa Pokuta Rodzin Niniwa 2021 prowadzi do tego, aby Chrystus królował w naszych rodzinach – ocenia ks. bp Stanisław Jamrozek.

 

Czas łaski

Inicjatywę podejmie m.in. należący do wspólnoty Wojownicy Maryi Mariusz Wójcik. W Pokutę Rodzin włączy się wraz z żoną i trzema córkami. Zwraca uwagę, że jest to pewna kontynuacja wcześniejszej inicjatywy ks. Dominika Chmielewskiego, w której uczestniczyli, a mianowicie Nazaret Moim Domem. 
– Poświęcaliśmy naszą rodzinę Najświętszej Rodzinie. Prosiliśmy Pana Boga, aby usunął wszelkie zło, które jest wokół nas. Teraz pragniemy wspólnotowo w rodzinie pokutować, poprzez podejmowanie wyrzeczeń i czynienie dobrych uczynków, aby nasza rodzina wzrastała w miłości. Uczestnictwo w inicjatywie Nazaret Moim Domem służyło dobru naszej rodziny, widziałem to w relacjach z żoną, po zachowaniu naszych dzieci – przyznaje Mariusz Wójcik. Choć w czasie trwania akcji Nazaret Moim Domem miały miejsce różne sytuacje, jednak w domu państwa Wójcik panował pokój. 
– Potrafiliśmy dostrzec zło, które było wokół nas, i wyciągnąć wnioski. Jestem przekonany, że teraz Pokuta Rodzin Niniwa 2021 będzie dla nas szczególnym czasem łaski, głębokiego przygotowania do przeżywania Świętego Triduum Paschalnego – mówi. Nasz rozmówca podkreśla, że Jezus wzywa nas: pokutujcie, jeżeli chcecie żyć wiecznie. Wezwanie do pokuty kieruje też z Fatimy Maryja. 
– Widzimy, jak wiele jest trudnych sytuacji w Polsce, na świecie. Pokuta za grzechy jest konieczna dla ratowania dusz – mówi Mariusz Wójcik. Jak przyznaje, zna wielu mężczyzn, którzy pragną ratować swoje małżeństwa, rodziny, chcą ustrzec swoje dzieci przed popełnionymi przez nich niegdyś błędami. Pokuta Rodzin Niniwa 2021 jest propozycją wielkopostną, która może pomóc ocalić rodziny. W inicjatywę włączają się: Kecharitomene – Pełna Łaski, wydawnictwo Sumus, Bogiem silni, 3 Dni Ciemności, Moc w słabości, Fundacja Tota Tua, Rodzina Bogiem Silna, Bóg Bogaty w Miłosierdzie. Informacje o akcji zamieszczone są na facebookowej stronie Pokuta Rodzin Niniwa 2021.

 

Nasz Dziennik 06.02.2021r.

 


'Patris Corde' Ojciec Święty Franciszek

LIST APOSTOLSKI

PATRIS CORDE

OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA

Z OKAZJI 150. ROCZNICY
OGŁOSZENIA ŚWIĘTEGO JÓZEFA
PATRONEM KOŚCIOŁA POWSZECHNEGO

 

Patris corde - ojcowskim sercem: tak Józef umiłował Jezusa, nazywanego we wszystkich czterech Ewangeliach „synem Józefa[1].

Mateusz i Łukasz, dwaj ewangeliści, którzy ukazali jego postać, niewiele mówią, ale wystarczająco dużo, aby zrozumieć, jakim był ojcem oraz misję powierzoną mu przez Opatrzność.

Wiemy, że był skromnym cieślą (por. Mt 13, 55), zaręczonym z dziewicą Maryją (por. Mt 1, 18; Łk 1, 27); „człowiekiem sprawiedliwym” (Mt 1, 19), zawsze gotowym na wypełnianie woli Boga objawiającej się w Jego Prawie (por. Łk 2, 22.27.39) i w czterech snach (por. Mt 1, 20; 2, 13.19.22). Po długiej i żmudnej podróży z Nazaretu do Betlejem, zobaczył Mesjasza rodzącego się w stajni, bo gdzie indziej „nie było dla nich miejsca” (Łk 2, 7). Był świadkiem oddawania Jemu czci przez pasterzy (por. Łk 2, 8-20) i Magów (por. Mt 2, 1-12), którzy reprezentowali odpowiednio lud Izraela i ludy pogańskie.

Miał odwagę podjąć się prawnego ojcostwa Jezusa, któremu nadał imię objawione przez Anioła: „nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 21). Jak wiadomo, wśród ludów starożytnych nadawanie imienia osobie lub rzeczy oznaczało nabycie ich na własność, jak to uczynił Adam w opisie Księgi Rodzaju (por. 2, 19-20).

W świątyni, czterdzieści dni po narodzeniu, Józef wraz z Matką ofiarował Dziecię Panu i ze zdumieniem wysłuchał proroctwa, które Symeon wygłosił w odniesieniu do Jezusa i Maryi (por. Łk 2, 22-35). Aby bronić Jezusa przed Herodem, zamieszkał w Egipcie jako obcy (por. Mt 2, 13-18). Po powrocie do ojczyzny zamieszkał w ukryciu, w małej, nieznanej wiosce Nazaret w Galilei – skąd, jak mówiono, „nie powstaje żaden prorok” i „nie może być nic dobrego” (por. J 7, 52; 1, 46) – daleko od Betlejem, swego miasta rodzinnego, i od Jerozolimy, gdzie wznosiła się świątynia. Kiedy właśnie podczas pielgrzymki do Jerozolimy zgubili  dwunastoletniego Jezusa, On i Maryja szukali Go w udręce i znaleźli w świątyni, kiedy rozmawiał z nauczycielami Prawa (por. Łk2, 41-50).

Po Maryi, Matce Bożej, żaden święty nie zajmuje w Magisterium papieskim tyle miejsca, co Józef, Jej oblubieniec. Moi poprzednicy pogłębili orędzie zawarte w kilku danych przekazanych przez Ewangelię, aby wyraźniej podkreślić jego centralną rolę w historii zbawienia: błogosławiony Pius IX ogłosił go «Patronem Kościoła katolickiego»[2], czcigodny Pius XII przedstawił go jako «Patrona robotników»[3] a święty Jan Paweł II jako «Opiekuna Zbawiciela»[4]. Ludzie przyzywają go jako «patrona dobrej śmierci»[5]

Dlatego też, w 150. rocznicę ogłoszenia go przez bł. Piusa IX, 8 grudnia 1870 r., Patronem Kościoła Katolickiego, chciałbym podzielić się z wami kilkoma osobistymi refleksjami na temat tej niezwykłej postaci, tak bliskiej ludzkiej kondycji każdego z nas, aby – jak mówi Jezus – „usta wyrażały to, co obfituje w sercu” (por. Mt 12, 34). Pragnienie to narastało w ciągu minionych miesięcy pandemii, w których możemy doświadczyć, pośród dotykającego nas kryzysu, że „nasze życia są tkane i wpierane przez zwykłe osoby – zazwyczaj zapominane – które nie występują w tytułach gazet i magazynów, ani na wielkiej scenie ostatniego show, lecz niewątpliwie dziś zapisują decydujące wydarzenia na kartach naszej historii – są nimi lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze, pracownicy supermarketów, sprzątacze, opiekunowie i opiekunki, kierowcy samochodów dostawczych, siły porządkowe, wolontariusze, kapłani, zakonnice i wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie ratuje się sam. [...] Ileż osób codziennie praktykuje cierpliwość i napełnia innych nadzieją, starając się nie siać paniki, ale współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli pokazuje naszym dzieciom, poprzez małe, codzienne gesty, jak stawiać czoło kryzysowi i go pokonywać, dostosowując zwyczaje, podnosząc wzrok i zachęcając do modlitwy. Ileż osób modli się, ofiarowuje i wstawia w intencji dobra wszystkich”[6].  Wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie, mężu, który przechodzi niezauważony, człowieku codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych. Święty Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na „drugiej linii”, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia. Im wszystkim należy się słowo uznania i wdzięczności.

1.      Ojciec umiłowany

Wielkość św. Józefa polega na tym, że był on oblubieńcem Maryi i ojcem Jezusa. Jako taki „stał się sługą powszechnego zamysłu zbawczego”, jak mówi św. Jan Chryzostom[7].

Św. Paweł VI zauważa, że jego ojcostwo wyrażało się konkretnie w tym, że „uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji; posłużył się władzą, przysługującą mu prawnie w świętej Rodzinie, aby złożyć całkowity dar z siebie, ze swego życia, ze swej pracy; przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu”[8].

Ze względu na tę rolę w historii zbawienia, św. Józef jest ojcem, który zawsze był miłowany przez lud chrześcijański, o czym świadczy fakt, że na całym świecie poświęcono mu wiele kościołów; że wiele instytutów zakonnych, bractw i grup kościelnych inspiruje się jego duchowością i nosi jego imię; że od wieków odbywają się na jego cześć różne święte misteria. Wielu świętych było jego gorliwymi czcicielami, wśród nich Teresa z Avila, która przyjęła go jako swego adwokata i pośrednika, często powierzała mu siebie i otrzymywała wszystkie łaski, o które prosiła; zainspirowana swoim doświadczeniem, Święta zachęcała  innych do tej pobożności[9].

W każdej książeczce do nabożeństwa można znaleźć jakąś modlitwę do św. Józefa. Szczególne wezwania kierowane są do niego w każdą środę, a zwłaszcza przez cały marzec, miesiąc tradycyjnie jemu poświęcony[10].

Ufność ludu do św. Józefa streszcza się w wyrażeniu: „Ite ad Ioseph”, które odwołuje się do czasu głodu w Egipcie, kiedy ludzie prosili faraona o chleb, a on odpowiedział: „Udajcie się do Józefa i, co on wam powie, czyńcie” (Rdz 41, 55). Chodziło o Józefa, syna Jakuba, który został sprzedany z zazdrości przez swoich braci (por. Rdz 37, 11-28) i który – według narracji biblijnej – stał się później rządcą Egiptu (por. Rdz 41, 41-44).

Jako potomek Dawida (por. Mt 1, 16-20), z którego korzenia miał się narodzić Jezus, zgodnie z obietnicą daną Dawidowi przez proroka Natana (por. 2 Sm 7), oraz jako oblubieniec Maryi z Nazaretu, święty Józef jest łącznikiem między Starym a Nowym Testamentem.

2. Ojciec czuły

Józef widział, jak Jezus wzrastał z dnia na dzień „w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łk 2, 52). Podobnie jak Pan uczynił to z Izraelem, tak i on „uczył Go chodzić, biorąc Go za rękę: był dla Niego, jak ojciec, który podnosi dziecko do policzka, pochyla się nad nim, aby go nakarmić” (por. Oz 11, 3-4).

Jezus widział w Józefie czułość Boga: „Jak się lituje ojciec nad synami, tak Pan się lituje nad tymi, co się Go boją” (Ps 103,13).

Józef z pewnością słyszał jak rozbrzmiewały w synagodze, podczas modlitwy psalmami słowa, że Bóg Izraela jest Bogiem czułości[11], że jest dobry dla wszystkich a „Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła” (Ps 145, 9).

Historia zbawienia wypełnia się „w nadziei, wbrew nadziei” (por. Rz 4, 18) poprzez nasze słabości. Zbyt często myślimy, że Bóg polega tylko na tym, co w nas dobre i zwycięskie, podczas gdy w istocie większość Jego planów jest realizowana poprzez nasze słabości i pomimo nich. Paweł mówi: „Aby zaś nie wynosił mnie zbytnio ogrom objawień, dany mi został oścień dla ciała, wysłannik szatana, aby mnie policzkował – żebym się nie unosił pychą. Dlatego trzykrotnie prosiłem Pana, aby odszedł ode mnie, lecz [Pan] mi powiedział: «Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali»” (2 Kor 12, 7-9).

Jeśli taka jest perspektywa ekonomii zbawienia, to musimy nauczyć się akceptować naszą słabość z głęboką czułością[12]

Zły sprawia, że patrzymy na naszą kruchość z osądem negatywnym, podczas gdy Duch z czułością wydobywa ją na światło dzienne. Czułość jest najlepszym sposobem dotykania tego, co w nas kruche. Wskazywanie palcem i osąd, który stosujemy wobec innych, są bardzo często oznaką naszej niezdolności do zaakceptowania własnej słabości, własnej kruchości. Jedynie czułość uchroni nas od dzieła oskarżyciela (por. Ap 12, 10). Dlatego ważne jest spotkanie z Bożym miłosierdziem, zwłaszcza w sakramencie Pojednania, doświadczając prawdy i czułości. Paradoksalnie, nawet Zły może powiedzieć nam prawdę, ale czyni to, aby nas potępić. Wiemy jednak, że Prawda, która pochodzi od Boga, nas nie potępia, lecz akceptuje nas, obejmuje, wspiera, przebacza nam. Prawda zawsze ukazuje się nam jako miłosierny ojciec z przypowieści (Łk 15, 11-32): wychodzi nam na spotkanie, przywraca nam godność, stawia nas z powrotem na nogi, wyprawia dla nas ucztę, z uzasadnieniem: „ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się” (w. 24).

Także poprzez niepokój Józefa przenika wola Boga, Jego historia, Jego plan. W ten sposób Józef uczy nas, że posiadanie wiary w Boga obejmuje również wiarę, że może On działać także poprzez nasze lęki, nasze ułomności, nasze słabości. Uczy nas także, że pośród życiowych burz nie powinniśmy bać się oddać Bogu ster naszej łodzi. Czasami chcielibyśmy mieć wszystko pod kontrolą, ale On zawsze ma szersze spojrzenie.

3. Ojciec posłuszny

Tak jak Bóg uczynił to z Maryją, gdy objawił Jej swój plan zbawienia, podobnie objawił swoje plany Józefowi poprzez sny, które w Biblii, jak i u wszystkich ludów starożytnych, były uważane za jeden ze środków, za pomocą których Bóg ujawnia swoją wolę[13].

Józef jest głęboko zaniepokojony w obliczu niewytłuma­czalnej ciąży Maryi: nie chce Jej „oskarżać publicznie”[14], ale postanawia „oddalić Ją potajemnie” (Mt 1, 19). W pierwszym śnie anioł pomaga mu rozwiązać jego poważny dylemat: „Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów” (Mt 1, 20-21). Jego reakcja była natychmiastowa: „Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański” (Mt 1, 24). Dzięki posłuszeństwu przezwyciężył swój dramat i ocalił Maryję.

W drugim śnie anioł nakazuje Józefowi: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić” (Mt 2, 13). Józef nie wahał się, był posłuszny, nie zastanawiając się nad trudnościami, które napotka: „Wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda” (Mt 2, 14-15).

W Egipcie Józef ufnie i cierpliwie oczekiwał od anioła obiecanego powiadomienia, by powrócić do swojego kraju. Gdy tylko Boży posłaniec, w trzecim śnie, poinformowawszy go, że ci, którzy usiłowali zabić Dziecię, nie żyją, kazał mu wstać, zabrać ze sobą Dziecię i Matkę, i wrócić do ziemi Izraela (por. Mt 2, 19-20), po raz kolejny był bez wahania posłuszny: „Wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela” (Mt 2, 21).

Jednak w drodze powrotnej, „gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz – a to zdarza się już po raz czwarty – udał się w strony Galilei. Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł” (Mt 2, 22-23).

Ewangelista Łukasz, ze swej strony, relacjonuje, że Józef podjął długą i niewygodną podróż z Nazaretu do Betlejem, zgodnie z rozporządzeniem cesarza Cezara Augusta, związanym ze spisem ludności, żeby dać się zapisać w mieście, z którego pochodził. I właśnie w tych okolicznościach narodził się Jezus (por. 2, 1-7) i został zapisany w rejestrze Imperium, tak jak wszystkie inne dzieci.

Zwłaszcza św. Łukasz zadał sobie trud, by pokazać, że Rodzice Jezusa przestrzegali wszystkich przepisów Prawa: obrzędów obrzezania Jezusa, oczyszczenia Maryi po porodzie, ofiarowania pierworodnego Bogu (por. 2, 21-23)[15].

W każdych okolicznościach swojego życia Józef potrafił wypowiedzieć swoje „fiat”, jak Maryja podczas Zwiastowania i Jezus w Getsemani.

Józef, jako głowa rodziny, uczył Jezusa, by był poddany swoim rodzicom (por. Łk 2, 51), zgodnie z przykazaniem Bożym (por. Wj 20, 12).

W ukryciu, w Nazarecie, w szkole Józefa, Jezus nauczył się wypełniać wolę Ojca. Wola ta stała się Jego codziennym pokarmem (por. J 4, 34). Nawet w najtrudniejszym momencie swojego życia, przeżywanym w Getsemani, wolał czynić wolę Ojca, a nie swoją własną[16], i stał się „posłuszny aż do śmierci [...] na krzyżu” (Flp 2, 8). Z tego powodu autor Listu do Hebrajczyków podsumowuje: Jezus „nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał” (5, 8).

Z tych wszystkich wydarzeń wynika, że „Bóg wezwał św. Józefa, aby służył bezpośrednio osobie i misji Jezusa poprzez sprawowanie swego ojcostwa: właśnie w ten sposób Józef współuczestniczy w pełni czasów w wielkiej tajemnicy odkupienia i jest prawdziwie sługą zbawienia”[17].

4. Ojciec przyjmujący

Józef przyjął Maryję nie stawiając warunków uprzednich. Ufa słowom Anioła. „Szlachetność jego serca sprawia, że podporządkowuje miłości to, czego nauczyło go prawo. A dziś na tym świecie, w którym oczywista jest psychologiczna, słowna i fizyczna przemoc w stosunku do kobiet, Józef jawi się jako mężczyzna okazujący szacunek, delikatny, który – choć nie ma wszystkich informacji – opowiada się za reputacją, godnością i życiem Maryi. A wobec jego wątpliwości, jak postąpić najlepiej, Bóg pomógł mu w wyborze, oświetlając jego osąd”[18].

Wiele razy zachodzą w naszym życiu wydarzenia, których znaczenia nie rozumiemy. Naszą pierwszą reakcją jest często rozczarowanie i bunt. Józef odkłada na bok swoje rozumowanie, aby uczynić miejsce dla tego, co się dzieje, choć może mu się to zdawać tajemnicze, akceptuje, bierze za to odpowiedzialność i godzi się ze swoją historią. Jeśli nie pogodzimy się z naszą historią, nie będziemy w stanie uczynić żadnego następnego kroku, ponieważ zawsze pozostaniemy zakładnikami naszych oczekiwań i wynikających z nich rozczarowań.

Życie duchowe, ukazywane nam przez Józefa, nie jest drogą, która wyjaśnia, ale drogą, która akceptuje. Jedynie na podstawie tego przyjęcia, tego pojednania, możemy również wyczuć wspanialszą historię, jej głębsze znaczenie. Zdaje się, jakby to było echo żarliwych słów Hioba, który odpowiada na zachętę swojej żony do buntu ze względu na całe zło, jakiego doznał: „Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?” (Hi 2, 10).

Józef nie jest człowiekiem biernie zrezygnowanym. Jego uczestnictwo jest mężne i znaczące. Akceptacja jest sposobem, w jaki przejawia się w naszym życiu dar męstwa, który otrzymujemy od Ducha Świętego. Jedynie Pan może dać nam moc, aby przyjąć życie takim, jakim jest, aby uczynić miejsce także dla tej przeciwstawnej, nieoczekiwanej, rozczarowującej części naszego istnienia.

Przyjście Jezusa między nas jest darem Ojca, aby każdy mógł się pojednać z rzeczywistością swojej historii, nawet jeśli jej do końca nie rozumie.

Podobnie, jak Bóg powiedział do naszego Świętego: „Józefie, synu Davida, nie bój się” (Mt 1, 20), zdaje się powtarzać także i nam: „Nie lękajcie się!”. Musimy odłożyć na bok nasz gniew i rozczarowanie, a uczynić miejsce, bez żadnej światowej rezygnacji, ale z męstwem pełnym nadziei, na to, czego nie wybraliśmy, a jednak istnieje. Akceptacja życia w ten sposób wprowadza nas w ukryty sens. Życie każdego z nas może zacząć się na nowo w cudowny sposób, jeśli znajdziemy odwagę, by przeżywać je zgodnie z tym, co mówi nam Ewangelia. I nie ma znaczenia, czy obecnie wszystko zdało się przybrać zły obrót i czy pewne rzeczy są teraz nieodwracalne. Bóg może sprawić, że kwiaty zaczną kiełkować między skałami. Nawet jeśli nasze serce coś nam wyrzuca, On „jest większy od naszego serca i zna wszystko” (1 J 3, 20).

Po raz kolejny powraca realizm chrześcijański, który nie odrzuca niczego, co istnieje. Rzeczywistość, w swojej tajemniczej nieredukowalności i złożoności jest nośnikiem sensu istnienia z jego światłami i cieniami. To właśnie sprawia, że apostoł Paweł mówi: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28). A św. Augustyn dodaje: „nawet i ze złego” (etiam illud quod malum dicitur)[19]. W takiej ogólnej perspektywie wiara nadaje sens każdemu wydarzeniu radosnemu lub smutnemu.

Nie chcemy zatem myśleć, że wierzyć to znaczy znajdować łatwe, pocieszające rozwiązania. Wiara, której uczył nas Chrystus, jest raczej tą wiarą, którą widzimy u św. Józefa, nie szukającego dróg na skróty, ale stawiającego czoła „z otwartymi oczyma” temu, co się jemu przytrafia, biorąc za to osobiście odpowiedzialność.

Akceptacja Józefa zachęca nas do akceptacji innych, bez wykluczenia, takimi jakimi są, zastrzegając szczególne umiłowanie dla słabych, ponieważ Bóg wybiera to, co słabe (por. 1 Kor 1, 27), jest „ojcem dla sierot i dla wdów opiekunem” (Ps 68, 6) i nakazuje miłować cudzoziemców[20].  Wyobrażam sobie, że postawa Józefa była dla Jezusa źródłem inspiracji dla przypowieści o synu marnotrawnym i miłosiernym ojcu (por. Łk 15, 11-32).

5. Ojciec z twórczą odwagą

Jeśli pierwszym etapem prawdziwego wewnętrznego uzdrowienia jest przyjęcie własnej historii, to znaczy uczynienie w sobie miejsca także na to, czego nie wybraliśmy w naszym życiu, musimy dodać jeszcze jedną ważną cechę: twórczą odwagę. Ujawnia się ona szczególnie wtedy, gdy napotykamy na trudności. W obliczu trudności można bowiem zatrzymać się i zejść z pola walki, lub jakoś coś wymyślić. Czasami to właśnie trudności wydobywają z każdego z nas możliwości, o posiadaniu których nawet nie mieliśmy pojęcia.

Wiele razy, czytając „Ewangelie dzieciństwa”, zastanawiamy się, dlaczego Bóg nie zadziałał bezpośrednio i wyraźnie. Ale Bóg interweniuje poprzez wydarzenia i ludzi. Józef jest człowiekiem, przez którego Bóg troszczy się o początki historii odkupienia. Jest on prawdziwym „cudem”, dzięki któremu Bóg ocala Dziecię i Jego Matkę. Bóg działa ufając w twórczą odwagę tego człowieka, który przybywając do Betlejem i nie znajdując miejsca, gdzie Maryja mogłaby porodzić, przystosowuje stajnię i urządza tak, aby stała się jak najbardziej gościnnym miejscem dla przychodzącego na świat Syna Bożego (por. Łk 2, 6-7). W obliczu zagrożenia ze strony Heroda, który chce zabić Dziecko, po raz kolejny we śnie Józef zostaje ostrzeżony, by bronić Dziecięcia, i w środku nocy organizuje ucieczkę do Egiptu (por. Mt 2, 13-14).

Czytając powierzchownie te opisy, zawsze odnosimy wrażenie, że świat jest na łasce silnych i możnych, ale „dobra nowina” Ewangelii polega na ukazaniu, iż pomimo despotyzmu i przemocy władców ziemskich, Bóg zawsze znajduje sposób, by zrealizować swój plan zbawienia. Także nasze życie czasem zdaje się być zdane na łaskę silnych, ale Ewangelia mówi nam, że Bóg zawsze potrafi ocalić to, co się liczy, pod warunkiem, że użyjemy tej samej twórczej odwagi, co cieśla z Nazaretu, który potrafi przekształcić problem w szansę, pokładając zawsze ufność w Opatrzności.

Jeśli czasami Bóg zdaje się nam nie pomagać, nie oznacza to, że nas opuścił, ale że pokłada w nas ufność i w tym, co możemy zaplanować, wymyślić, znaleźć.

Jest to ta sama odwaga twórcza, jaką wykazali się przyjaciele paralityka, którzy, by przedstawić go Jezusowi, spuścili go z dachu (por. Łk 5, 17-26). Trudność nie powstrzymała śmiałości i uporu owych przyjaciół. Byli przekonani, że Jezus może uzdrowić chorego i „nie mogąc z powodu tłumu w żaden sposób go przynieść, wyszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem w sam środek przed Jezusa. On widząc ich wiarę rzekł: «Człowieku, odpuszczają ci się twoje grzechy»” (ww. 19-20). Jezus docenia twórczą wiarę, z jaką ci ludzie starają się przyprowadzić do Niego swego chorego przyjaciela.

Ewangelia nie podaje żadnych informacji na temat tego, jak długo Maryja i Józef pozostali z Dzieciątkiem w Egipcie. Na pewno jednak musieli jeść, znaleźć dom, pracę. Nie potrzeba wiele wyobraźni, aby wypełnić milczenie Ewangelii na ten temat. Święta Rodzina musiała zmierzyć się z konkretnymi problemami, jak wszystkie inne rodziny, jak wielu naszych braci i sióstr migrantów, którzy także i dziś narażają swe życie, zmuszeni przez nieszczęścia i głód. W tym sensie uważam, że św. Józef jest doprawdy szczególnym patronem tych wszystkich, którzy są zmuszeni do opuszczenia swojej ziemi z powodu wojny, nienawiści, prześladowań i nędzy.

Na końcu każdej historii, której Józef jest bohaterem, Ewangelia zauważa, że wstaje on, zabiera ze sobą Dziecię i Jego Matkę, i czyni to, co Bóg mu nakazał (por. Mt 1, 24; 2, 14.21). Istotnie, Jezus i Maryja, Jego Matka, są najcenniejszym skarbem naszej wiary[21]

W planie zbawienia nie można oddzielać Syna od Matki, od Tej, która „postępowała naprzód w pielgrzymce wiary i utrzymywała wiernie swe zjednoczenie z Synem aż do krzyża”[22].

Musimy zawsze zadawać sobie pytanie, czy z całych sił strzeżemy Jezusa i Maryi, którzy w tajemniczy sposób są powierzeni naszej odpowiedzialności, naszej trosce, naszej opiece. Syn Wszechmogącego Boga przychodzi na świat, przyjmując stan wielkiej słabości. Staje się tym, który potrzebuje Józefa, by był  broniony, chroniony, otoczony opieką, wychowywany. Bóg ufa temu człowiekowi, podobnie jak Maryja, która odnajduje w Józefie tego, który nie tylko chce ocalić Jej życie, ale który zawsze będzie się troszczył o Nią i o Dziecko. Zatem święty Józef nie może nie być Opiekunem Kościoła, ponieważ Kościół jest kontynuacją Ciała Chrystusa w dziejach, a jednocześnie w macierzyństwie Kościoła zacienione jest macierzyństwo Maryi[23]. Józef, chroniąc Kościół, nieprzerwanie chroni Dziecię i Jego Matkę, a także my, kochając Kościół, wciąż kochamy Dziecię i Jego Matkę.

To Dziecię jest Tym, który powie: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40). Tak więc każdy potrzebujący, każdy ubogi, każdy cierpiący, każdy umierający, każdy obcy, każdy więzień, każdy chory to „Dziecię”, którego Józef nadal strzeże. Dlatego św. Józef jest przyzywany jako opiekun nieszczęśliwych, potrzebujących, wygnańców, cierpiących, ubogich, umierających. I właśnie dlatego Kościół nie może nie kochać przede wszystkim ostatnich, ponieważ Jezus umiłował ich szczególnie, sam utożsamił się z nimi. Od Józefa musimy nauczyć się tej samej troski i odpowiedzialności: kochać Dziecię i Jego Matkę; kochać sakramenty i miłosierdzie; kochać Kościół i ubogich. Każde z nich jest zawsze Dziecięciem i Jego Matką.

6. Ojciec – człowiek pracy

Jednym z aspektów, który charakteryzuje św. Józefa i który był podkreślany od czasu pierwszej encykliki społecznej, Rerum novarum Leona XIII, jest jego związek z pracą. Święty Józef był cieślą, który uczciwie pracował, aby zapewnić utrzymanie swojej rodzinie. Od niego Jezus nauczył się wartości, godności i radości tego, co znaczy móc spożywać chleb, który jest owocem własnej pracy.

W naszych czasach, w których praca zdaje się stanowić ponownie pilne zagadnienie społeczne, a bezrobocie osiąga niekiedy zdumiewający poziom, nawet w tych krajach, gdzie od dziesięcioleci doświadcza się pewnego dobrobytu, konieczne jest zrozumienie z odnowioną świadomością znaczenia pracy, która nadaje godność i której nasz Święty jest przykładnym patronem.

Praca staje się uczestnictwem wręcz w dziele zbawienia, okazją do przyspieszenia nadejścia królestwa Bożego, rozwijania swoich przymiotów i cech, oddając je na służbę społeczeństwa i wspólnoty. Praca staje się okazją nie tylko do spełnienia samego siebie, ale przede wszystkim dla tej podstawowej komórki  społeczeństwa, jaką jest rodzina. Rodzina, w której brakuje pracy, jest bardziej narażona na trudności, napięcia, pęknięcia, a nawet na pełną beznadziei i powodującą rozpacz pokusę rozpadu. Jak moglibyśmy mówić o godności ludzkiej, nie starając się, aby wszyscy i każdy z osobna mieli możliwość godnego utrzymania?

Osoba pracująca, niezależnie od tego, jakie byłoby jej zajęcie, współpracuje z samym Bogiem, staje się poniekąd twórcą otaczającego nas świata. Kryzys naszych czasów, będący kryzysem gospodarczym, społecznym, kulturowym i duchowym, może stanowić dla wszystkich wezwanie do odkrycia na nowo wartości, znaczenia i konieczności pracy, aby dać początek nowej „normalności”, w której nikt nie byłby wykluczony. Praca świętego Józefa przypomina nam, że sam Bóg, który stał się człowiekiem, nie pogardził pracą. Utrata pracy dotykająca tak wielu braci i sióstr, a która nasiliła się w ostatnim czasie z powodu pandemii COVID-19, musi być wezwaniem do rewizji naszych priorytetów. Prośmy św. Józefa Robotnika, abyśmy mogli znaleźć drogi, które kazałyby nam powiedzieć: żaden młody, żadna osoba, żadna rodzina bez pracy!

7. Ojciec w cieniu

Polski pisarz Jan Dobraczyński w książce Cień Ojca[24] opowiedział w formie powieści o życiu świętego Józefa. Przez sugestywny obraz cienia określił postać Józefa, który w stosunku do Jezusa jest cieniem Ojca Niebieskiego na ziemi: osłania Go, chroni, nie odstępuje od Niego, podążając Jego śladami. Przychodzi na myśl to, co Mojżesz przypomina Izraelowi: „Widziałeś też i na pustyni: Pan niósł cię, jak niesie ojciec swego syna, całą drogę, którą szliście” (Pwt 1, 31). Tak Józef sprawował ojcostwo przez całe swe życie[25].

Nikt nie rodzi się ojcem, ale staje się ojcem. I nie staje się nim jedynie dlatego, że wydaje dziecko na świat, lecz ponieważ odpowiedzialnie podejmuje o nie troskę. Za każdym razem, gdy ktoś podejmuje odpowiedzialność za życie drugiego, w pewnym sensie sprawuje względem niego ojcostwo.

W społeczeństwie naszych czasów, dzieci często zdają się być osierocone przez ojców. Także dzisiejszy Kościół potrzebuje ojców. Stale aktualna jest przestroga skierowana przez św. Pawła do Koryntian: „Choćbyście mieli bowiem dziesiątki tysięcy wychowawców w Chrystusie, nie macie wielu ojców” (1 Kor 4, 15); a każdy kapłan czy biskup powinien móc dodać jak Apostoł: „ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie” (tamże). Zaś Galatom mówi: „Dzieci moje, oto ponownie w bólach was rodzę, aż Chrystus w was się ukształtuje!” (4, 19).

Być ojcem oznacza wprowadzać dziecko w doświadczenie życia, w rzeczywistość. Nie zatrzymywać go, nie zniewalać, nie brać w posiadanie, ale czynić je zdolnym do wyborów, do wolności, do wyruszenia w drogę. Być może z tego powodu, obok miana ojca, tradycja umieściła przy Józefie także miano „przeczystego”. Nie jest to jedynie określenie emocjonalne, ale synteza postawy będącej przeciwieństwem posiadania. Czystość to wolność od posiadania we wszystkich dziedzinach życia. Tylko wówczas, gdy miłość jest czysta, jest naprawdę miłością. Miłość, która chce posiadać, w końcu zawsze staje się niebezpieczna, krępuje, tłumi, czyni człowieka nieszczęśliwym. Sam Bóg umiłował człowieka miłością czystą, pozostawiając mu nawet wolność popełniania błędów i występowania przeciwko Niemu. Logika miłości jest zawsze logiką wolności, a Józef potrafił kochać w sposób niezwykle wolny. Nigdy nie stawiał siebie w centrum. Potrafił usuwać siebie z centrum a umieścić w centrum swojego życia Maryję i Jezusa.

Szczęście Józefa nie polega na logice ofiary z siebie, ale daru z siebie. Nigdy w tym człowieku nie dostrzegamy frustracji, a jedynie zaufanie. Jego uporczywe milczenie nie rozważa narzekań, ale zawsze konkretne gesty zaufania. Świat potrzebuje ojców, odrzuca panów, odrzuca tych, którzy chcą wykorzystać posiadanie drugiego do wypełnienia własnej pustki; odrzuca tych, którzy mylą autorytet z autorytaryzmem, służbę z serwilizmem, konfrontację z uciskiem, miłosierdzie z opiekuńczością, siłę ze zniszczeniem. Każde prawdziwe powołanie rodzi się z daru z siebie, który jest dojrzewaniem zwyczajnej ofiarności. Także w kapłaństwie i w życiu konsekrowanym wymagana jest tego rodzaju dojrzałość. Tam, gdzie powołanie, czy to małżeńskie, do celibatu czy też dziewicze, nie osiąga dojrzałości daru z siebie, zatrzymując się jedynie na logice ofiary, to zamiast stawać się znakiem piękna i radości miłości, może wyrażać nieszczęście, smutek i frustrację.

Ojcostwo, które wyrzeka się pokusy, by według swego życia układać życie dzieci, zawsze otwiera szeroko przestrzenie na całkowitą nowość. Każde dziecko zawsze przynosi ze sobą tajemnicę, zupełną nowość, która może być ujawniona tylko z pomocą ojca, który szanuje jego wolność. Ojca, który jest świadomy, że zrealizuje swoją funkcję wychowawczą i że w pełni przeżyje swoje ojcostwo tylko wówczas, gdy stanie się „bezużyteczny”, gdy zobaczy, że dziecko staje się autonomiczne i samodzielnie kroczy po drogach życia, gdy postawi się w sytuacji Józefa, który zawsze wiedział, że to Dziecko nie jest jego własnym, lecz zostało jedynie powierzone jego opiece. Przecież to właśnie sugeruje Jezus, gdy mówi: „Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23, 9).

Za każdym razem, kiedy znajdujemy się w sytuacji spełniania ojcostwa, musimy zawsze pamiętać, że nigdy nie jest to spełnianie posiadania, ale „znak”, który odnosi do pewnego wznioślejszego ojcostwa. W pewnym sensie, wszyscy jesteśmy zawsze w położeniu Józefa: jesteśmy cieniem jedynego Ojca niebieskiego, który „sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt 5, 45); jest to cień, który podąża za Synem.

* * *

„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę” (Mt 2, 13), mówi Bóg do św. Józefa.

Celem tego Listu apostolskiego jest wzbudzenie większej miłości dla tego wielkiego Świętego, abyśmy byli zachęceni do modlitwy o jego wstawiennictwo i do naśladowania jego cnót i jego zaangażowania.

Istotnie, specyficzną misją świętych jest nie tylko spełnianie cudów i łask, ale wstawiennictwo za nami przed Bogiem, podobnie jak Abraham[26] i Mojżesz[27], podobnie jak Jezus, „jeden pośrednik” (1 Tm 2, 5), który jest u Boga Ojca naszym „rzecznikiem” (1 J 2, 1), „bo zawsze żyje, aby się wstawiać za nami” (por. Hbr 7, 25; por. Rz 8, 34).

Święci pomagają „wszystkim wiernym do osiągnięcia świętości i doskonałości własnego stanu”[28]. Ich życie jest konkretnym dowodem na to, że można żyć Ewangelią.

Jezus powiedział: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem” (Mt 11, 29), a święci są z kolei wzorem życia do naśladowania. Św. Paweł wyraźnie zachęcał: „bądźcie naśladowcami moimi!” (1 Kor 4, 16)[29].  Święty Józef mówi o tym poprzez swoje wymowne milczenie.

W obliczu przykładu tak wielu świętych, św. Augustyn zadawał sobie pytanie: „Nie stać cię na to, na co stać było tych mężczyzn i te kobiety?”. I tak doszedł do ostatecznego nawrócenia, wołając: „Późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna a tak nowa!”[30]

Nie pozostaje nic innego, jak tylko błagać św. Józefa o łaskę nad łaskami: o nasze nawrócenie.

Do niego kierujemy naszą modlitwę:

Witaj, opiekunie Odkupiciela,
i oblubieńcze Maryi Dziewicy.
Tobie Bóg powierzył swojego Syna;
Tobie zaufała Maryja;
z Tobą Chrystus stał się człowiekiem.

O święty Józefie, okaż się ojcem także i nam,
i prowadź nas na drodze życia.
Wyjednaj nam łaskę, miłosierdzie i odwagę,
i broń nas od wszelkiego zła. Amen.

Rzym, u św. Jana na Lateranie, dnia 8 grudnia 2020, w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w ósmym roku mojego Pontyfikatu.

 

Franciscus
 



[1]  Łk 4, 22; J 6, 42; por. Mt 13, 55; Mk 6, 3.

[2] S. RITUUM CONGREG., Quemadmodum Deus (8 grudnia 1870): ASS 6 (1870-71), 194.

[3] Przemówienie do członków ACLI z okazji Uroczystości św. Józefa Robotnika (1 maja 1955): AAS 47 (1955), 406.

[4] Adhort. apost. Redemptoris custos (15 sierpnia 1989): AAS (1990), 5-34.

[5] Katechizm Kościoła Katolickiego, 1014.

[6] Modlitwa na placu św. Piotra o ustanie pandemii (27 marca 2020 r.): L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 4 (421)/2020, s. 5.

[7] In Matth. Hom., V 3: PG 57, 57 n.

[8] Homilia (19 marca 1966): Insegnamenti, IV (1966), 110.

[9] Por. Libro della vita, 6, 6-8.

[10] Codziennie, od ponad czterdziestu lat, po jutrzni, odmawiam modlitwę do św. Józefa, zaczerpniętą z XIX-wiecznej francuskiej książeczki do nabożeństwa Zgromadzenia Zakonnic Jezusa i Maryi, która wyraża pobożność, ufność i pewną prowokację wobec św. Józefa: „Chwalebny Patriarcho, święty Józefie, w którego mocy jest uczynienie możliwym tego, co niemożliwe, spiesz mi na pomoc w chwilach niepokoju i trudności. Weź pod swoją obronę sytuacje bardzo poważne i trudne, które Ci powierzam, by miały szczęśliwe rozwiązanie. Mój ukochany Ojcze, w Tobie pokładam całą ufność moją. Niech nie mówią, że przyzywałem Ciebie na próżno, a skoro z Jezusem i Maryją możesz wszystko uczynić, ukaż mi, że Twoja dobroć jest tak wielka jak Twoja moc. Amen”.

[11] Por. Pwt 4, 31; Ps 69, 17; 78, 38; 86, 5; 111, 4; 116, 5; Jr 31, 20.

[12] Por. Adhort. apost. Evangelii gaudium (24 listopada 2013), 88; 288: AAS 105 (2013), 1057, 1136-1137.

[13] Por. Rdz 20, 3; 28, 12; 31, 11.24; 40, 8; 41, 1-32; Lb 12 ,6; 1 Sm 3, 3-10; Dn 2; 4; Hi 33, 15.

[14] W takich przypadkach przewidywane było nawet ukamienowanie (por. Pwt 22, 20-21).

[15] Por. Kpł 12, 1-8: Wj 13, 2.

[16] Por. Mt 26, 39; Mk 14, 36; Łk 22, 42.

[17] ŚW. JAN PAWEŁ II, Adhort. apost. Redemptoris custos (15 sierpnia 1989), 8: AAS 82 (1990), 14.

[18] Homilia wygłoszona podczas Mszy św. beatyfikacyjnej w Villavicencio - Kolumbia (8 września 2017): AAS 109 (2017), 1061; L’Osservatore Romano, wyd. polskie, n. 10 (396)/2017, s. 25.

[19] Enchiridion de fide, spe et caritate, 11, 3: PL 40, 236; Podręcznik dla Wawrzyńca, czyli o wierze, nadziei i miłości, XI, 3. w: Pisma katechetyczne, przeł. Władysław Budzik, Warszawa 1952, s. 84.

[20] Por. Pwt 10, 19; Wj 22, 20-22: Łk 10, 29-37.

[21] Por. S. RITUUM CONGREG., Quemadmodum Deus (8 grudnia 1870): ASS 6 (1870-71), 193; Bł. PIUS IX, List apost. Inclytum Patriarcham (7 lipca 1871), 331-335: ASS 6 (1870-71), 324-327.

[22] SOBÓR WAT. II, Konst. dogmat. Lumen gentium, 58.

[23] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 963-970.

[24] Cień Ojca, Warszawa 1977.

[25] Por. ŚW. JAN PAWEŁ II, Adhort. apost. Redemptoris custos, 7-8: AAS 82 (1990), 12-16.

[26] Por. Rdz 18, 23-32.

[27] Por. Wj 17, 8-13; 32, 30-35.

[28] Por. SOBÓR WAT. II, Konst. dogmat. Lumen gentium, 42.

[29] Por. 1 Kor 11, 1; Flp 3, 17; 1 Tes 1, 6.

[30] Wyznania, VIII,11, 27: PL 32, 761; X, 27, 38: PL 32, 795.

 
 




LIST OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA DO DIECEZJI ŁÓDZKIEJ NA JEJ 100-LECIE

Do Czcigodnego Brata Jego Ekscelencji Grzegorza Rysia Arcybiskupa Łódzkiego

 

Sto lat temu, 10 grudnia 1920 roku, mój poprzednik, papież Benedykt XV powołał do życia waszą Łódzką Diecezję. Będąc jego kolejnym następcą, odczuwam wewnętrzne zobowiązanie, aby ucieszyć się z Wami tym Jubileuszem i podzielić się kilkoma myślami, które – jak ufam – mogą Was poprowadzić w jego przeżycie.

Wydarzeniem ewangelicznym, które pomaga nam uchwycić, czym jest Jubileusz, jest pierwsze publiczne wystąpienie Jezusa w Nazarecie, opisane przez św. Łukasza (Łk 4, 16 – 30). Poproszony, aby przemówić, Jezus wyszukuje w zwoju proroctwa Izajasza następujący fragment: ,,Duch Pana nade Mną, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana”. I zwinąwszy zwój, oznajmia: ,,Dziś spełniły się te słowa Pisma”. Pan ogłasza swoim ziomkom w Nazarecie rok łaski, który się właśnie zaczyna – Jego rok – rok Jego szczególnej obecności i działania, rok wielkich, zbawczych wydarzeń. Ogłasza go ludziom, którym jest dobrze znany, wśród których się wychował i żył przeszło trzydzieści lat. Przyzwyczaili się do tego, że jest; a nawet wręcz zawłaszczyli Go dla siebie – mają pretensje, że działa z mocą gdzie indziej, a tymczasem ich niewiara czyni Go wśród nich bezsilnym (zob. Mk 6, 5 – 6). Rok łaski wzywa ich więc do odnowienia, a nawet więcej: do nawrócenia ich wiary i otwartości na bliskość, moc i miłość Jezusa, która im spowszedniała.

Wydarzenie to możemy odnieść najpierw do tego, co stało się wśród Was sto lat temu. Jezus przyszedł do Was, by ogłosić Wam nowy, jeszcze bliższy i dostępniejszy sposób swojej obecności – wcielonej i przejawiającej się w nowo utworzonym Kościele partykularnym – w Diecezji Łódzkiej. Nie przyszedł do ludzi, którzy Go nie znali, bo wiara na Waszych ziemiach trwa, jak dobrze wiecie, od przeszło tysiąca lat; przyszedł jednak z nową intensywnością, skracając dystans – by być bliższym i łatwiej dotykalnym. W narodzinach łódzkiego Kościoła można usłyszeć Pana, który mówi do waszych przodków: ,,Czas się wypełnił i przybliżyło się do was Królestwo Boga” (Mk 1, 14).

Podobnie Jubileusz, choć odsyła naszą pamięć w przeszłość, nas samych jednak koncentruje na «dziś». Dziś Pan chce do nas dotrzeć z nową świeżością: ze Słowem i działaniem, które ciągle potrafią nas zaskoczyć, uzdrowić, wyzwolić, wskrzesić! Pamiętajcie: Ewangelia jest ciągle przed nami! Nie po to odkrywacie historię naszego Kościoła, by się poddać bezpłodnej nostalgii utyskującej, że „dobrze to już było; teraz może być już tylko gorzej; nasze kościelne «dziś» to wyłącznie kryzys, z którego Kościół już się nie podniesie…”. Nie! Nasze «dziś» nie należy do kryzysu! Nasze «dziś» należy do Pana. Jest Jego czasem: jest rokiem Jego łaski!

Łaska Jubileuszu jest przede wszystkim łaską ewangelizacji: ,,Pan Mnie namaścił, abym ewangelizował ubogich”. Zobaczcie, Drodzy Siostry i Bracia, do kogo owa ewangelizacja jest najpierw zwrócona: do ,,ubogich, więźniów, niewidomych i uciśnionych” – jest więc Jezusowym wyjściem do potrzebujących, do tych, którzy ,,się źle mają” – jest wyjściem ze słowem Dobrej Nowiny, ale także z doświadczeniem przebaczenia i wyzwolenia, odzyskania widzenia i nadziei. Trzeba przypomnieć, że właśnie w procesie takiej ewangelizacji rodził się Wasz łódzki Kościół: powstał w mieście, które wręcz ,,eksplodowało”, rozwijając się w ciągu XIX wieku od kilkuset do kilkuset tysięcy mieszkańców, w ogromnej większości ciężko pracujących w przemyśle włókienniczym. Można powiedzieć, że Wasz Kościół urodził się w samym środku ,,kwestii społecznej”: został posłany z Ewangelią do świata, który miał na imię ,,fabryka” – do kobiet pracujących w straszliwych warunkach po kilkanaście godzin dziennie, do ich nierzadko bezrobotnych mężów, do rodzin bez szans na własne mieszkanie czy godziwe wychowanie dzieci; do całych obszarów biedy i braku poczucia bezpieczeństwa – mimo heroicznego trudu.

Wasz Kościół poszedł do tego świata, a nic lepiej nie streszcza tej jego decyzji niż zawołanie biskupie Waszego pierwszego pasterza, biskupa Wincentego Tymienieckiego: In sudore vultus (,,W pocie czoła”). Biskup Wincenty był pasterzem o ogromnej wyobraźni miłosierdzia – i do takiej wyobraźni, przekutej w czyn, zdołał porwać powierzony mu Kościół: budował setki domów dla najuboższych rodzin, rozdzielał żywność zwłaszcza w okresie kryzysu ekonomicznego, karmił mlekiem dzieci i ich matki, dzieciom organizował wakacyjny wypoczynek, niósł pomoc rodzinom dotkniętym alkoholizmem.

Przeżywając Wasz Jubileusz pozwólcie Duchowi Świętemu rozpalić w Was ten sam charyzmat i tę samą wyobraźnię. Również nasz dzisiejszy świat – to prawda, po stu latach o wiele bogatszy – wytwarza całe obszary ubóstwa i biedy nie tylko materialnej. Zobaczcie wokół siebie ludzi samotnych, chorych, starszych; zobaczcie bezdomnych, wykorzysty­wa­nych i uzależnionych; zobaczcie tych także, których nasze grzechy dotknęły cierpieniem, a czasami wręcz wygnały z Kościoła. Duch miłości miłosiernej niech zapanuje w Kościele, któremu patronują św. Józef – patron ludzkiej pracy, i św. Faustyna – apostołka miłosierdzia.

Pozwólcie, że zwrócę uwagę na jeszcze jeden możliwy element waszego świętowania: Kiedy powstawał wasz Kościół w roku 1920, w Łodzi (także w innych miejscowościach Łódzkiej Diecezji) rosły obok inne chrześcijańskie Kościoły. Łódzcy Luteranie mieli w Łodzi tyle samo świątyń, co katolicy i liczyli ok. 100 tysięcy wiernych; swoje zbory mieli tu także Kalwini i Baptyści; liczni byli Mariawici (z biskupem od roku 1910); w roku 1884 powstała także parafia prawosławna. Liczna była również Gmina Żydowska. Ta różnorodność miała charakter nie tylko wyznaniowy, ale również narodowy, o czym często z chlubą mówicie, nazywając Łódź ,,miastem czterech kultur”.

Ekumenizm – wtedy jeszcze bardzo nieoczywisty, a przecież w Łodzi praktykowany – dziś jest nieodwracalnym wyborem Kościoła. Dlatego proszę Was, zaproście do przeżywania waszego Jubileuszu wszystkie bratnie Kościoły chrześcijańskie. Niechaj ten Rok Pański okaże się szczególnie czasem łaski jedności – czasem ,,wymiany duchowych darów”. Dzięki temu, Kościół – całe Ciało Chrystusa Pana – będzie się mógł stać w sposób skuteczny i wiarygodny ,,jakby sakramentem, to znaczy znakiem i narzędziem zjednoczenia całego rodzaju ludzkiego” (zob. KK 1). Tego zjednoczenia, a więc również tej właśnie posługi Kościoła – jak słyszę – bardzo potrzebuje Wasz Naród i społeczeństwo.

,,Niech się wypełnią na Was słowa Pisma!” Życzę Wam obfitego w owoce Roku Jubileuszu. Proszę, nie zapominajcie także modlić się za Mnie.

 

                                                                                                                                                                         Z serca Wam błogosławię!

                                                                                                                                                Franciszek

Rzym – Lateran, 21 listopada 2020 roku.


RÓŻANIEC DO GRANIC NIEBA

 

 

Jako wspólnota parafialna pragniemy włączyć się w akcję modlitewną: „RÓŻANIEC DO GRANIC NIEBA”. Przez oktawę Uroczystości Wszystkich Świętych chcemy codziennie o godz. 17:15 modlić się na Różańcu. Corocznie nawiedzamy groby naszych bliskich zmarłych. Ale mamy też bliskich, o których mało kto pamięta. Nie mają imion, nikt ich nie włączył do rodziny. To ci, wszyscy którym nie pozwolono się narodzić. 

W tym roku, przez ręce Maryi, chcemy ich przyjąć, przytulić, przygarnąć, może nawet nadać imię. Będziemy prosić o wybaczenie te dzieci, którym nie pozwolono się narodzić.  

Ponadto zwrócimy się do wszystkich dzieci nienarodzonych, także tych zmarłych w sposób naturalny lub zmarłych tuż po porodzie, z prośbą o wstawiennictwo, za nami u Boga. Zapraszamy na CODZIENNY RÓŻANIEC w Oktawie Wszystkich Świętych.

 

 

 


33-dniowe REKOLEKCJE przed Aktem Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję wg św. Ludwika M. Grignion de Montfort

Zachęcamy do wzięcia udziału w 33-dniowych REKOLEKCJACH przed Aktem Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję wg św. Ludwika M. Grignion de Montfort. Rekolekcje zakończą się 8 grudnia 2019 r. (dzień odpustu parafialnego) w Godzinie Łaski w Kaplicy Matki Bożej Łaskiej złożeniem uroczystego Aktu Ofiarowania się Panu Jezusowi przez ręce Maryi. Pierwsze spotkanie rozpoczynające 33-dniowe REKOLEKCJE będzie miało miejsce 5 listopada (wtorek) po wieczornej mszy św. Podstawą przeżycia rekolekcji jest przewodnik, który można będzie nabyć pod chórem Kolegiaty.

 


KOMUNIKAT Abpa Grzegorza Rysia


Dyspensa od obowiązku uczestniczenia we Mszy Św. w niedzielę i święta


Liturgia

2021-07-28, Środa, Rok B, I, Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Sarbeliusza Makhluf, prezbitera
Wj 34, 29-35
Ps 99 (98), 5-6. 7 i 9 (R.: por. 9c)
J 15, 15b
Mt 13, 44-46
2021-07-29, Czwartek, Rok B, I, Wspomnienie św. Marty
Łk 10, 38-42
1 J 4, 7-16
Ps 34, 2-3. 4-5. 6-7. 8-9. 10-11 (R.: por. 9a)
J 8, 12b
J 11, 19-27
Łk 10, 38-42
2021-07-30, Piątek, Rok B, I, Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Piotra Chryzologa, biskupa i doktora Kościoła
Kpł 23, 1. 4-11. 15-16. 27. 34b-37
Ps 81 (80), 3-4. 5-6b. 10-11b (R.: por. 2a)
1 P 1, 25
Mt 13, 54-58

Linki



Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i Świętego Michała Archanioła, siedziba: Łask, Warszawska 15.